Pszczeli domek

"Uczone pszczoły" na Uniwersytecie Gdańskim, czyli rosnąca popularność miejskich pasiek

11 czerwca media obiegła wiadomość, że Uniwersytet Gdański, idąc za obecnymi trendami, założył własną pasiekę w centrum Gdańska, na terenie dawnego rektoratu uczelni. Realnie rzecz biorąc to kolejna już miejska pasieka w Gdańsku. W całej Polsce w sumie są ich już pewnie setki. To z jednej strony dobra wiadomość: pszczoły są "trendy", coraz bardziej zauważamy dzięki temu, jak bardzo są potrzebne w przyrodzie i jak istotna jest praca pszczelarzy, z drugiej jednak strony należy się jednak zastanowić nad tym, czy zbyt mocno nie ingerujemy w środowisko miejskie, które wbrew pozorom, jest bardzo złożonym ekosystemem zwierząt i owadów.

Niektórzy mogą powiedzieć "uff, na reszcie nie zabraknie zapylaczy w mieście", ale czy tak naprawdę ich nie ma? Czy do tej pory nie było widać zapylonych, owocujących roślin w środku miasta, drzew i krzewów? W każdym mieście żyją tysiące niewielkich rodzin dzikich pszczół i innych owadów zapylających do tej pory miejskie rośliny. Wprowadzenie do miasta kilku uli, to kilka tysięcy nowych pszczół, które silnie rywalizują o pokarm w mieście z małymi dzikimi pszczelimi rodzinami, które też walczą o swój byt. Pszczoła miododajna zapyla z reguły rośliny w promieniu do 2 km od ula, czasem może pokonać nawet 8 km. Postawienie kilku uli, w których jedna rodzina może liczyć od 20 do 80 tysięcy pszczół, może sprawić, że zdominują one ogromny obszar miasta, wypierając dzikie rodziny tych pożytecznych owadów. O ile poza miastem, ze względu na dużą ilość pól i roślinności rosnące w siłę pasieki nie muszą stanowić problemu, a najczęściej mają zbawienny wpływ na ekosystem, o tyle w przestrzeniach miejskich warto się zastanowić nad tym, czy stawianie uli nie powinno ciągnąć za sobą dodatkowych działań.

Z całą pewnością inwestujące w miejskie pasieki jednostki powinny wziąć na siebie odpowiedzialność, za zapewnienie pszczołom odpowiedniej ilości żywności. W wielkim skrócie powinny promować wśród okolicznych mieszkańców politykę tworzenia kwiatowych dywanów, sadzenia roślin, krzewów i drzew miododajnych. Począwszy od przydomowych ogródków, a skończywszy na roślinach balkonowych. Idąc dalej dobrze byłoby wpłynąć na ogrodników miejskich, aby z jednej strony ograniczyć koszenie trawników zwłaszcza w okresie kwitnienia tzw. chwastów jak mniszek lekarski, czy koniczyna, z drugiej inwestować w kwietniki i chronić drzewa, zarówno te kwitnące jak i te, z których pszczoły mogą zbierać spadź. 

Kolejna pasieka, zwłaszcza w tak prestiżowym miejscu jak Uniwersytet Gdański z pewnością cieszy. Działajmy jednak zawsze z głową i zanim postanowimy, aby nasza firma była eko friendly i trendy, zastanówmy się, czy kolejną pasieką w mieście, nie zaszkodzimy pszczółkom, które o wielu lat świetnie się sprawdzały w tej przestrzeni. Może zamiast stawiać ule na dachu, warto zafundować ule szkołom czy społecznym instytucjom poza przestrzenią miejską?